Będąc świadomym znaczenia znaków, jakie otrzymujemy możemy zmieniać świat. Ale jeśli życie nam się po prostu dzieje, bez autorefleksji, przygotujmy się na niespodzianki i katastrofy, które sami nieświadomie wywołaliśmy.
Tashi deley
Samoocena to fundament, na którym opiera się cała konstrukcja naszego życia, to podstawowa ludzka potrzeba. Niska samoocena działa jak bomba z opóźnionym zapłonem – jeśli źle oceniamy siebie, to mniej lub bardziej świadomie programujemy się na porażkę. Ludzie z niską samooceną wycofują się, poddają, zamykają. Albo za wszelką cenę chcą pokazać światu, że jest inaczej, niż sami o sobie myślą. A kiedy przychodzi sukces sabotują go: rozpijają, wikłają w toksyczne związki, prowadzą hulaszczy tryb życia. Dzieje się tak dlatego, że sukces koliduje z ich wewnętrznym przekonaniem o tym, kim są.
Skutecznym zabezpieczeniem, jest jedynie wysoka samoocena. Poczucie, że potrafię stawić czoła podstawowym życiowym wyzwaniom. Umiejętność patrzenia na świat własnymi oczami. Przekonanie, że mam prawo do szczęścia, zaspokajania swoich potrzeb i pragnień, ociągania tego, co dla mnie ważne, do radości, z owoców swojej pracy. Mimo deficytów, słabości, ocen płynących ze świata.
Esencją wysokiej samooceny jest zaufanie do własnego umysłu i przekonanie, że zasługujemy na szczęście. Potęga takiego myślenia o sobie polega przede wszystkim na tym, że motywuje do działania. A jednocześnie zależy od tego, jak działamy. Bo działanie i samoocena są ze sobą sprzężone. Mając wysoką samoocenę jestem wytrwalsza w pokonywaniu trudności. Bardziej uparta i zmotywowana do osiągania celu.
„Wartość wysokiej samooceny nie polega wyłącznie na tym, że pozwala nam czuć się lepiej, ale że pozwala ŻYĆ lepiej.” /Braden/
Kwintesencją wysokiego poczucia są słowa jakimi Tybetańczycy pozdrawiają, każdego spotkanego człowieka: Tashi deley [Pozdrawiam Twoją wielkość]. Pozdrawiam miejsce w Twym sercu, w którym mieszkają: twoja odwaga, honor, nadzieja, miłość i marzenia. Pozdrawiam to miejsce w Tobie, gdzie – jeżeli ty znajdujesz się w tym miejscu wewnątrz siebie, a ja w takim miejscu wewnątrz siebie – jesteśmy jednością.
Angielska pogoda
I tak oto wyladowalam juz w Anglii. Dzis po raz pierwszy bylam w „swoim” biurze. Ale zaraz zaraz, bo znowu sie rozpedzilam, wiec od poczatku …
Mialam napisac o niedzieli w Paryzu 🙂 Dzien byl niesamowity! Choc gdy budzik po raz kolejny wyrwal mnie ze snu tak wczesnie, mialam ochote wylaczyc telefon i zakopac sie pod kolderka … Ale na szczescie opanowalam sie 🙂 Spakowalam plecak, aparat, statyw, zjadlam sniadanko i wyruszylam w droge 😉 Dosc szybko pojawila pierwsza i na szczescie ostatnia przeszkoda – bilet na pociag! Po raz kolejny – blondynka – nie pomyslalam ze w niedziele o 7:30 kasy na peryferyjnych stacjach moga byc nieczynne… OOO znalazlam automat! 😀 OOO tylko po fransucku 🙁 Poszczescilo mi sie bo na dworcu byl mily Pan, ktory troche znal angielski, i pomogl mi z ta maszyna i jeszcze pozyczyl mi 55 centow bo mnie braklo drobnych 😉 I nawet udalo sie nam znalezc angielskie menu – co jednak niewiele by mi dalo, bo nie wiedzialabym ktory bilet wybrac 😉 O 8:30 bylam juz w centrum Paryza i na stacji Chatelet les Halles czekalam na mojego przewodnika, ktory okazal sie zwariowanym, bardzo otwartym, zaskakujacym artysta fotografem! Czyli oprocz tego ze pokazal mi zakatki Paryza, ktorych sama na pewno bym nie odkryla, to dodatkowo dostalam wiele wskazowek dotyczacych fotografii, wiec podwojnie bylam zadowolona 😉 Oczywiscie odwiedzilismy rowniez standardowe, turystyczne miejsca, takie jak np. Luwr, czy wieza Eiffla, ale nie zwiedzilam muzeum, ani nie wjechalam na wieze 😉 Szkoda marnowac czasu na stanie w kolejkach 😉 Z reszta Luwr jest ogromy i przypuszczam ze jesli rzeczywiscie chcialbym „cos” zobaczyc to musialabym tam spedziec co najmniej jeden dzien – a ja mialam tylko jeden jedyny na caly Paryz 😉 Nie jestem w stanie powiedziec gdzie bylam – bo a) z francuskim u mnie krucho, a z francuskimi nazwami jeszcze bardziej 😉 b) nie sposob zapamietac wszystkiego 😉 W kazdym badz razie dzien byl sloneczny, cieply, a miasto cudowne! Mysle ze jakbym znala francuski to moglabym nawet zamieszkac w tych okolicach 😉 Miasto zadbane, rewelacyjnie przygotowane dla rowerzystow, sliczne uliczki, urocze zakatki … Naprawde bardzo pozytywnie mnie zaskoczylo 🙂 Dlatego polecam kazdemu – bo Paryz to nie tylko wieza Eiffla 😉 Bogdan, moj przewodnik, rowniez BARDZO mnie zaskakiwal! Chyba niewiele jest tak otwartych ludzi 🙂 Czasem moze az za bardzo 😉 Totalny luz, usmiech i pozytywne podejscie do zycia – artysta 😉 Do hotelu wrocilam po polnocy, szybki prysznic i usnelam jak dziecko, i choc krotko spalam bardzo dobrze 🙂
Niedziela byla urocza, ale niestety kolejne dni byly baaaardzo pracowite – zajecia, a oprocz tego musielismy w grupach przygotowac prezentacje – moja grupa miala zajac sie elektrycznoscia 😉 A i oczywiscie ciagle mialam do przerobienia plyty – materialu ogrom, a raport trzeba bylo wyslac do czwartku, ale na szczescie dzieki malej pomocy 😉 udalo mi sie to skonczyc 🙂 Dodatkowo na zakonczenie mielismy test, ktory zdalismy i otrzymalismy certyfikaty ukonczenia naszego pierwszego szkolenia. Kazdy z nas ma zamiar uzbierac niezla kolekcje 😉
Niestety musialam wczesniej wyjsc z „ostatnich zajec”, zeby dostac sie na lotnisko, bo samolot mialam o 20. I tu sie zaczelo burzujstwo 😉 Taxi na lotnisko (1h) – taxi z lotniska (1h) 🙂 Samolot mial male problemy – najpierw z wystartowaniem – za duzo samolotow na lotnisku i sie korki zrobily ;), a pozniej z ladowaniem bo w Londynie bardzo wietrznie. Dodatkowo deszczowo … A to nowosc dla Anglii 😉 W hotelu wyladowalam o 00:30 normalnego czasu, a 23 :30 angielskiego, i jak mile bylo me zaskoczenie gdy w recpcji przywitala mnie Polka 🙂 Dostalam uroczy pokoik na 6 pietrze 🙂 Z wielkim mieciutkim lozeczkiem, wskakuje na nie jak na puchowa chmurke 😉
Rano zaszalalam bo spalam az do 7:30! 😉 Angielskie sniadanko – jajko i bekon ;P I pozniej do biura. Przyjemni, zyczliwi ludzie 🙂 Zapoznalam sie z budynkiem, z „instrukcjami”, zalatwilam troche papierkowych spraw i teraz odpoczywam 😀
…
Tesknie …
Poznaj siebie
Jak co rano w autobusie wlaczam sobie mojego grajka i slucham muzyczki, taki poranny relaksik. I dzis wsluchalam sie w slowa jednej z piosenek …
Wiesz jak kruchy bywa każdy los
Sam wybierasz drogę – raz lepszą, czasem złą
W końcu poznasz kogoś kto pomoże Ci
Znajdziesz miłość, żeby dla niej żyć
Wszystko jest niezwykłe, niezwykłe tak jak Ty
Nowym był wyzwaniem
Wyznaczał Ci cel
Żyj i odwagę miej
W końcu to dostaniesz
Wystarczy, że chcesz
Możesz przeżyć wiele pięknych chwil
Nowych masz przyjaciół i teraz jesteś wśród nich
To największe jest wyzwanie – odkryj siebie, zacznij żyć
Nie bój się swych marzeń, wszystko przecież jest dla Ciebie
Życie pełne silnych wrażeń – czujesz, że zaczynasz żyć
Szukasz swego miejsca, bo nie jesteś sam
Pamietaj, ze nawet jesli nie pisze to mysle o Tobie!
Working hard …
Tak wiele chcialabym napisac, ale po pierwsze nie wszystkim moge sie podzielic [tajne/poufne], a po drugie – cierpie na brak czasu! Szczerze powiedziawszy nie spodziewalam sie ze wlasnie tak bedzie to wygladalo, ale nie narzekam. Choc o wysypianiu sie chyba moge zapomniec w ciagu najblizszych tygodni. Ktos moze mi powiedziec, masz wolna niedziele, czemu sie nie wyspisz? Odpowiedz jest dosc prosta 😉 Chce zwiedzic Paryz! Chce zobaczyc choc kilka najwazniejszych punktow, pospacerowac, ot tak poprostu poprzygladac sie francuskiemu zyciu 🙂 Jesli nie pojde zwiedzac, nie moge tez spedziec calego dnia spiac – bo kto odrobi za mnie „zadanie domowe” [hehe, jak to ladnie brzmi]. ZadaniA polegaja na 1) zrobieniu grupowej prezentacji [malo czasochlonne], 2) przerobieniu 5 plyt CD z materialami [CZASOCHLONNE], dlaczego? Hmm… kazda plyta zawiera kilka modulow, przed rozpoczeczniem i na zakonczenie kazdego z nich robi sie test. Oczywiscie ze po angielsku, wiec teraz wyobrazcie sobie [geofizycy] ze to co przerabialismy na studiach (geologia, geofizyka, geofizyka strukturalna, otworowka, magneto i grawimwtria, wiertnictwo, itp.) i to czego nie przerabialismy (np.procedury udostepniania zloza, metody wiercenia, wyposazenie, wszystko co zwiazane jest z procesami poszukiwania zloza, odnalezienia, przygotowania, wydobycia, itp.) trzeba przerobic po angielsku w ciagu kilku wieczorow, kiedy wraca sie do hotelu po 19 a wstaje o 6… A jeszcze trzeba isc na kolacje 😛 Wiec jak tu sie wyspac? Niemale to wyzwanie. Czemu w ogole musze sie uczyc tego wszystkiego? Bo pracuje dla najlepszej firmy na miedzynarodowym rynku 😛 A powaznie to dlatego, ze to szkolenie na ktorym teraz jestem dotyczy wszystkich pracownikow tej firmy, nie tylko geofizykow 😉
W srode? tak to chyba sroda byla, tak ja wspomnialam pojechalismy na karting!!! Oj byla zabawa 🙂 Pogoda moze nie dopisywala bo padalo, ale dzieki temu bylo bardziej ekstremalnie na torze 😛 Mysle ze wiekszosc z nas zrobila po kilka „baczkow” (kurde tak to sie nazywa?). W kazdym badz razie mnie tez udalo pokrecic sie troche, i wyleciec na kilka seknud z toru 😛 Przy okazji bylam umorusana, nawet buzie mialam brudna (nie moglam zamknac kasku calkowiecie bo za bardzo parowal i wtedy nic nie widzialam :P) Najlepsze w tym wszystkim jest to ze wiekszosc nie byla nawet w polowie tak brudna jak ja, haha 🙂 Z reszta mielismy wypasione kombinezony, ktore chronily nas przed przemoknieciem. Ale co tam, bawilam sie swietnie, mimo tego ze moja druzyna nie stanela na podium, to i tak bylo niezle – zajelismy 6 miejsce na 19. „Zloto” bylo troche oszukane, bo w druzynie byl jeden z instruktorow, ktory hmm… delikatnie mowiac – rozniosl nas wszystkich 😉 Pozniej „rodzinna”kolacja, i w sumie w hotelu bylam przed po
lnoca, i jak padlam na lozko to wstalam dopiero rano (wlasciwie skoro swit!! ;)).
W piatek nie mialam internetowego kontaktu ze swiatem, gdyz to byl WAZNY dzien 😉 Kazdy dzial spotkal sie ze swoim menagerem – kto mial szczescie to osobiscie, a kto nie (jak np. nasz dzial) to „wirtualnie”. Mielismy rowniez spotkanie z osobistosciami firmy, by zapytac ich o rzeczy ktore nas niepokoja, zastanawiaja itp. No i oczywiscie rodzinny lunch 😉 A wieczorem oficjalna rodzinna kolacja 🙂 Czyli wypasnie 😉 Mialam troche czasu (1,5h) zeby zrobic sobie krotki spacerek po centrum Paryza 🙂 Cd juz jutro 🙂 I bede miec nawet osobistego przewodnika 😀 Ale o tym w poniedzialkowych wiadomosciach 😛
Zycze Wam milego weekendu i do napisania w poniedzialek 😉