Robię postępy 😉 Nie tylko w nauce angielskiego i sejsmiki, ale również stawiam pierwsze większe kroki w budowaniu poczucia własnej wartości … Zaczynam podobać się sobie 😉
Geofizyka
Dzis mamy zajecia z „komputerow”, wprowadzenie do Linuxa dla tych ktorzy nie mieli, i przypomnienie dla reszty 🙂 Oj, i poki co to chyba najciekawsze zajecia dla mnie, moze dlatego ze w wiekszosci wiem o co chodzi, a moze … Kurde, moze ja nie powinnam studiowac geofizyki 😉
W ciagu ostatnich dni w koncu zrozumialam! Zrozumialam co profesor K. probowal nam przekazac w swoich madrych ksiazkach, i na fascynujacych wykladach! Teraz juz wiem o co chodzi w calej tej geomterii pomiarow, ze to ot tak, nie spada sobie z Ksiezyca, ze mozna to slicznie rozrysowac (co z reszta bylo jednym z naszych zadan domowych :D), ze mozna to wyliczyc, korzystajac z jakze nieskomplikowanych formul. Znam roznice miedzy niektorymi pojeciami, a takze odkrylam ze niektore, mimo roznej nazwy, odnosza sie do tego samego. Jakze milo, gdy rzeczy staja sie nagle tak jasne 😉
Prosta rzecz
Niebo jest tak niebieskie, a trawa tak zielona 😉 Czasem tak proste rzeczy potrafia ucieszyc 🙂 Dzis bylismy zobaczyc gdzie bedziemy spedzac czas w sobotnie przedpoludnia 🙂 Tzn. kwestia wyboru, mozna bylo zapisac sie na „wyjazd” na firmowy kampus, i pozniej zakupy (przeca w weekend trzeba cos zjesc, a niestety nie ma zadnego sklepu „tuz za rogiem”), albo sie nie zapisac, i zostac w hotelu. Wybralam pierwsza opcje 🙂 Na kampusie jest milo i przyjemnie – mozna korzystac z duzej silowni, z boiska do nogi, siatki, kosza, czy tez kortow tenisowych. Mozna tez usiasc sobie nad minijeziorkiem z fontanna i cieszyc sie natura 🙂 Co tylko chcesz, zawsze to mila odmiana po calym tygodniu w hotelu 🙂 I wskazany jest taki relaksik po i przed nauka 🙂
A wczoraj wieczorkiem inny relaksik sobie zapodalam 🙂 Najpierw mielismy hotelowa kolacje – taki mily gest z ich strony, co tydzien w srode, kolacja za free :), pozniej grzecznie sie pouczylam, a pozniej … hazard 😉 Chlopaki postanowili nauczyc nas grac w … no wlasnie gdybym ja tylko wiedziala jak sie to nazywa 😉 W kazdym badz razie bylo zabawnie 😉 Zwlaszcza jak zaczynali mowic ze swoim amerykanskim akcentem prosto z Texasu 🙂
Singielka
Samotnosc singla to najwieksza sciema naszych czasow, zaden bowiem zaobraczkowany nie jest w tak wymagajacym zwiazku jak biedna singielka wydana za korporacje.
/M.Piatkowska/
Houston macie problem ;)
A co tak poza tym u mnie? Odpoczelam troche w Anglii, zmeczylam sie troche podroza i zaczelam juz ciezka prace 🙂 To tak w skrocie 🙂 Dwudniowy pobyt w Anglii pozwolil zregenerowac mi troche sil, wyspalam sie, odwiedzilam polskich znajomych – och jak dobrze moc choc przec chwile zobaczyc znajome twarze i pogadac w ojczystym jezyku! Niedziela okazala sie dluuugim dniem – i zakreconym jesli chodzi o czas, bo … Po pierwsze zmienialismy go na zimowy – zawsze mam problem w ktora strone przestawic zegarek, a tu jeszcze o 7 rano mialam juz jechac na lotnisko, wiec nie bylo czasu na pomylki 😉 Po drugie … Moj dzien trwal 29 godzin – a przeciez zawsze mnie uczyli ze dzien ma 24h (nawet niecale). Wystartowalam z Londynu o 10:05, wielkim samolotem – tak to byl moj pierwszy raz gdy lecialam boingiem, wygodne fotele, mini telewizorek gdzie moglam ogladac sobie filmy, sluchac radia, i obserwowac jak sie ma nasz lot 🙂 Lecialam 10 godzin (mimo wszystko szybko minelo, bo na przemian spalam, jadlam, pilam – klimatyzacja mnie wykanczala, no czasem posluchalam muzyki, i cos ogladnelam), i wyladowalam w Houston o 15. Hmm… W piatek wyslalam info do Houston, zeby przygotowali sie na moje przybycie, ale nie dostalam zadnego potwierdzenia, wiec mialam tylko nadzieje ze ktos bedzie na mnie czekal na lotnisku 😉 Po malym zamieszaniu znalazl sie Pan ktory zawiozl mnie do hotelu. I tak oto znalazlam sie w moim malym mieszkanku, bo tak moge to nazwac – pokoj z kuchnia 🙂 Wielkie lozko, duzy telewizor, i rozne takie dodatki, kuchnia wyposazona we wszystkie potrzebne rzeczy, tylko lodowke musze sobie we wlasnym zakresie zapelniac 🙂 Duzy problem pojawil sie juz na poczatku – dziwne amerykanskie gniazdka – czyli brak dostepu do jakze potrzebnego mi pradu!!! I zadne moje inzynierskie zdolnosci nie pomoga by sie podlaczyc 😉 Pierwsza noc byla ciezka – obudzialam sie po 2 tutejszego czasu, czyli tak naparwde kolo 8 i nie moglam spac! Przewracalam sie z boku na bok, w koncu wlaczylam sobie tv i ogladalam jakies seriale. Uf. W koncu udalo mi sie zdrzemnac jeszcze jakas godzinke. Rano pod hotel podjezdza busik ktory zabiera nas do firmy – nie jest daleko, jakies 10 minut, wiec mozna by nawet spacerkiem podejsc, ale jest to dosc ryzykowne 😉 Co baaardzo mnie zaskoczylo, w Houston (nie wiem czy wszedzie w USA tak jest), piesi sa rzadkoscia, wszyscy jezdza swoimi autami, wiec jest tez problem z autobusami, i innymi srodkami komunikacji miejskiej… :/ No a przez to tez kierwocy w ogole nie zwracaja uwagi, ze ktos np chce przejsc przez droge, i jak cos to wlacza tylko wycieraczki i pojada dalej 😉
Pierwszy dzien w firmie … Nie bedzie latwo. Wrecz pokusze sie by powiedziec ze bedzie BARDZO ciezko. To szkolenie trwa 7 tygodni – w ktorym bedzie co najmniej 10 testow. W kazdy poniedzialek test teoretyczny z poprzedniego tygodnia. W pierwszy poniedzialek rowniez byl test, tak aby nas sprawdzic. Dodatkowo beda testy praktyczne. Zeby zaliczyc te testy trzeba miec co najmniej 80% z kazdego. Jesli srednia z wszystkich testow bedzie mniej niz 80% delikatnie mowiac, mozna zaczac szukac innej pracy … Jak dla mnie nie wyglada to za kolorowo, bo jakby na to nie patrzec nie jest to latwy material. Sa tu osoby, ktorych ojczystym jezykiem jest angielski, i oni mowia ze czasem maja problem zeby cos zrozumiec, wiec hmm… Co ja mam powiedziec? Ale ok, przeciez nie bede sie poddawac na samym poczatku! Pomartwie sie po pierwszym tesie 😉 W najgorszym wypadku wroce do punktu wyjscia …
Wyklad, przerwa, wyklad, lunch, wyklad, przerwa, wyklad, tak codziennie od 8 do 17. Oczywiscie nie obejdzie sie bez pracy po godzinach. Niezle mam wyzwanie przed soba, nie wiem skad mam ta zdolnosc pakowania sie wlasnie w takie rzeczy. Czy nie moglam wybrac sobie czegos prostszego… ? Moglam …
Poniedzialek byl tez dniem prania 😀 Pralnie mamy w hotelu, jest za free, tylko musimy sie we wlasne srodki do prania zaopatrzyc. Dlatego tez wykorzystalysmy z dziewczynami szanse, ze jeden z naszych kolegow ma samochod i pojechalismy do marketu na drobne zakupy 😉 Glownym celem byl oczywiscie konwerter, bo ilez mozna zyc bez pradu!!?? 😉
Ogladaliscie moze Friendsow? Pierwsza seria, 3 albo 4 odcinek, kiedy to Rachel z Rossem ida robic pranie? Wygladalismy podobnie 😉 W miedzy czasie, gdy sie pralo i suszylo, zwiedzilismy fitnes pokoj – calkiem niezle wyposazony, wiec mozna sie po zajeciach troche poruszac, baaardzo mi sie to rozwiazanie podoba 🙂 I dodatkowo poznalysmy calkiem fajnych Amerykanow 😀 Zaprosili nas na grila, ktorego robili przed hotelem. Poszlysmy na chwilke, tak tylko sie przywitac (mialo byc 10 min, ale sie troszke przedluzylo ;)). W kazdym bardz razie wieczor byl bardzo mily, chlopaki grali na gitarze, spiewali, grali w jakas smieszna gre, ogolnie zabawnie 🙂 A co najsmiszniejsze, w niedziele idziemy ogladac amerykanski football! Bo podobno jakis powazny mecz jest 😉 Szalenstwo 😉
Ego
Dzisiaj w Polsce rządzi ego. Ogromna ilość Polaków to są DDA (dorosłe dzieci alkoholików), ale obok tej choroby występuje inna, równie niebezpieczna – egoholizm. Jest to brak uczciwości wobec siebie, a co dopiero wobec innych. W Polsce króluje fasada i ściema.
/M.Gretkowska/