Niebo jest tak niebieskie, a trawa tak zielona 😉 Czasem tak proste rzeczy potrafia ucieszyc 🙂 Dzis bylismy zobaczyc gdzie bedziemy spedzac czas w sobotnie przedpoludnia 🙂 Tzn. kwestia wyboru, mozna bylo zapisac sie na „wyjazd” na firmowy kampus, i pozniej zakupy (przeca w weekend trzeba cos zjesc, a niestety nie ma zadnego sklepu „tuz za rogiem”), albo sie nie zapisac, i zostac w hotelu. Wybralam pierwsza opcje 🙂 Na kampusie jest milo i przyjemnie – mozna korzystac z duzej silowni, z boiska do nogi, siatki, kosza, czy tez kortow tenisowych. Mozna tez usiasc sobie nad minijeziorkiem z fontanna i cieszyc sie natura 🙂 Co tylko chcesz, zawsze to mila odmiana po calym tygodniu w hotelu 🙂 I wskazany jest taki relaksik po i przed nauka 🙂
A wczoraj wieczorkiem inny relaksik sobie zapodalam 🙂 Najpierw mielismy hotelowa kolacje – taki mily gest z ich strony, co tydzien w srode, kolacja za free :), pozniej grzecznie sie pouczylam, a pozniej … hazard 😉 Chlopaki postanowili nauczyc nas grac w … no wlasnie gdybym ja tylko wiedziala jak sie to nazywa 😉 W kazdym badz razie bylo zabawnie 😉 Zwlaszcza jak zaczynali mowic ze swoim amerykanskim akcentem prosto z Texasu 🙂