Dzis jestem strasznie marudna… Chyba przede wszystkim z powodu zmeczenia „psychicznego”, malej ilosci snu – im blizej weekendu tym gorzej mi sie wstaje rano, mimo tego ze nie chodze pozno spac. Ale dzis czary dopelniaja zajecia – caly dzien robimy to samo, ilez mozna!!?? Ok, fajne sa komputerowe zajecia, ale tylko wtedy jak cos sie dzieje, a nie jak w kolko trza robic to samo, i tak naprawde nie widze w tym sensu! Bardzo czegos takiego nie lubie, wiec najchetniej to zabralabym stad swoje zabawki i wrocila do hotelu … krotka drzemka i moge sie zaczac uczyc na poniedzialkowy test … Eh… nudne takie zycie :/
:o
Nie wiem jak to sie stalo [narzekac na pewno nie bede!!!], ale zdalam i pisemna czesc poniedzialkowego egzaminu. Bylam bardzo mile zaskoczona nie tylko samym faktem zdania, ale rowniez wynikiem!!! Ale tak jak juz wspomnialam nie bede marudzic z tego powodu, i przeca nie pojde do Mike’a (naszego prowadzacego) i nie powiem mu ze tu i tu z pewnoscia dal mi za duzo punktow, bo nie napisalam odpowiedzi np na dwa podpunkty … 😉
Nie zmienia to faktu ze na kolejny poniedzialek powinnam sie lepiej przygotowac, i poswiecic wiecej czasu na poglebianie swej geofizyczno-sejsmicznej wiedzy 😉 W tym tygodniu mamy „dosc” powazne tematy – bo:
1) amplitudy – co, jak i dlaczego,
2) szum – jakze upierdliwa, ale istotna rzecz w naszych danych sejsmicznych,
3) dekonwolucja!!
Dzis wlasnie mielismy o tym ostatnim. I o dziwo bylo ciekawie! Oczywiscie nie z powodu tematu, ale wyklad prowadzil ktos inny, i potrafil zaangazowac nas wszystkich w zajecia!
Polska!
😀 Kupilam dzis bilet powrotny do Polski! Przylatuje 16 grudnia i zostaje do 2 stycznia 😀 Mozliwe ze dluzej, ale to sie jeszcze okaze 😉
:/
No to obijalam sie caly weekend, robilam wszystko zeby sie nie uczyc, bo material by mi malo przyjazny. Moje mysli krazyly daleko od naukowych spraw … Co sie mocno odbilo na dzisiejszym pisemnym tescie… Moze teraz jak dostane w kosc to sie kurde w koncu zmotywuje i wezme za powazna robote, a nie … Yeah.
P.S. A do tego wszystkiego, dzis nawet niebo placze!
Thanksgiving?
27 i 28 listopada Amerykanie obchodza Swieto Dziekczynienia, z tej wlasnie okazji my (nie Amerykanie ;)) bedziemy mieli dlugi weekend, no i trzeba cos wymyslec na ten czas! Przeciez nie bede siedziec w hotelu 4 dni, bo zwariuje! Najchetniej wypozyczylabym samochod i pojechala przed siebie … Jest tyle miejsc, ktore chcialabym zobaczyc. Ale chyba ta opcja odpanie, przede wszystkim dlatego ze musialabym z kims firmy o tym pogadac – papierki, pozwolenia itp. Musze wymyslec jakis inny plan … Ale koniecznie musze wyemigrowac z miasta – potrzebuje natury! Marzy mi sie las, laka, jezioro … Oj, tak niewiele mi potrzeba!
Salsa!
Salsa, salsa, salsa!!! Chce nauczyc sie jej tanczyc! Bylismy wczoraj w baaaaardzo fajnym klubie z super muzyka! Oj, alez oni tanczyli! Aaaa, i jak ja tanczylam 😛 Hahaha, dwa razy udalo mi sie tanczyc z SUPER tancerzem, „prawie” nic nie musialam robic, tak mnie prowadzil 😀
P.S. To nic ze mialam problem ze wstaniem, i pewnie jak zaraz zaczna sie zajecia, bede sobie pluc w brode, ze poszlam wczoraj na balety, zamiast do lozeczka, ale co tam… Raz sie zyje!