Przyjaciele są jak anioły, które stawiają nas na nogi, kiedy nasze skrzydła zapomniały jak się lata.
Weekend :D
No to pochwalic sie moge ze zdalam 🙂 Zawalilam jeden test (na ktorym dostalismy „obrazki” i mielismy rozpoznac jakim procesom zostaly poddane dane – no i nie bylam pewna czy jeden proces zostal zaaplikowany do wszystkich, i nie napisalam…i tak stracilam 23pkt…). Wiec z jednego testu mam 77, ale za to z innych mam ponad 90, wiec srednia wychodzi calkiem niezla – 92 😛 Jak dla mnie super 🙂 Choc troszke jestem zla na siebie o te obrazki, ale co tam 😉
A teraz jeszcze tylko 1,5 godzinki i weekend 😛 Firma postanowila byc mila dla nas i dzis „wypuszcza” nas o 14 🙂
Hihi :)
Polecem 😀 Zwlaszcza milosnikom kawy 😉
http://uk.youtube.com/watch?v=-UsR9Ap41R8&feature=related
:D
No to odpoczywanie czas zaczac 😉 Spojrzalam na moje ostanie posty, i zauwazylam ze strasznie narzekam ostatnio, wiec… Koniec z tym 😉 Wrocilam juz do hotelu po calym dniu „praktycznego egzaminowania”. Testy, hm … mysle ze same w sobie nie byly trudne, ale znacie to uczucie, jak czasem na prostej rzeczy czlowiek utknie i nie moze przez to przebrnac? A pozniej sie okazuje „Oj, wystarczylo, kliknac ta ikonke, albo przeczytac dokladnie instrukcje” 😉 Tak wlasnie, zdarzylo mi sie to dzis dwa razy 🙂 Raz wlasnie dlatego ze nie przeczytalam dokladnie instrukcji – gdzie czarno na bialym bylo napisane ze plik wyjsciowy mam nazwac tak i tak, a ja kombinowalam i kombinowalam z jakimis formulami, oj i zjadlo mi to duzooo czasu, a drugi raz znowu zatrzymal mnie plik wejsciowy 😉 Bo jak buduje algorytm do testow mam dwie opcje – Input i Input_General – no i ja zamiast General dalam ten drugi, oj ilez i tu sie nakombinowalam 😉 Czasem nie latwo wpasc na to co jest nie tak, bo wszystkie ikony swieca sie na zielono [tzn. ze jest dobrze, bo jak jest jakis error – to od razu zamieniaja sie w czerwone potwory :P], ale jak uruchamiasz algorytm … wtedy jest chwila prawdy – najpierw na zolto podswietla Ci ze Twoj proces oczekuje w kolejce na zrealizowanie, wiec czekasz w napieciu —-> boom, status moze zmienic sie na „Twoj proces jest w fazie realizowania”, czyli ciagle zolte, lub czerwone! —-> mimo ze proces przeskoczyl na status „running” wcale nie oznacza ze zostanie pozytywnie zakonczony, wiec i tu czekasz, tym razem chcemy widziec juz tylko zielone „Complete” 🙂 Niestety czasem otrzymujesz czerwony error, i wtedy sprobuj zgadnac o co chodzi temu zakreconemu oprogramowaniu ;)[Jest taka opcja gdzie mozesz zobaczyc co spowodowalo error, ale zrozumienie tego czasem sprawia problem nawet naszym ekspertom ;)] Oczywiscie mozna zapytac prowadzacych, ale wowczas zabiora Ci kilka punktow, wiec czasem warto sie troche pomeczyc i samemu wpasc na odpowiedz. Tym bardziej ze na tych testach mozemy korzystac ze wszystkich mozliwych zrodel informacji, no prawie wszystkich, bo nie mozemy rozmawiac miedzy soba, i z osobami z poza klasy, zadnych kominikatorow i komorek, ale prezentacje, help programu, nasza cwiczeniowa „biblia” [wielki bialy segregator z wszystkimi cwiczenami jakie robimy] sa jak najbardziej dozwolone. Oczywiscie trzeba wziasc pod uwage czas, zeby za dlugo nie siedziec nad jednym testem. Jutro wyniki, wiec zobaczymy jak poszlo 😉 Rewelacyjnie na pewno nie, ale najgorzej tez nie bedzie 😉 Haha, mam nadzieje 😉
Zapracowana
Poprzedniego posta zaczelam pisac w zeszly piatek … I choc krociutki, nie mialam kiedy go opublikowac :/
I minal kolejny weekend… Przed chwila rozeszli sie wszyscy do swych pokoi, bo siedzielismy jakies 2 godzinki i powtarzalismy sobie material na jutro. Dobrze mi robia te powtorki, mysle ze nawet czasem wiecej ucze sie powtarzajac z nimi, niz jak siedze sama i sobie czytam te cale prezentacje. Czasem marzy mi sie powrot do „papierkowych” materialow – tak, tak Dziubku, tesknie za zwykla ksiazka, notatkami, kolorkami 🙂 Przez to robie sobie wlasne notatki z prezentacji, choc przede wszystkim staram sie to robic, by nie patrzec caly czas w komputer, bo moje oczka sa baaaardzo nim zmeczone. Mimo tego ze uzywam okularkow, to czasem musze sobie zapodac kropelki, zeby troche im ulzyc. Na poczatku tego kursu myslalam ze jest ciezko, a to sie dopiero zaczelo … Wszystko nabralo tempa! W czwartek siedzialam w biurze do 21, wrocilam do hotelu – goraca kapiel, chwila przerwy, i dalej praca, w piatek rowniez troche nadgodzin … Och! I nastepny tydzien mimo ze krotki, bo tylko 3 dni pracujace, bedzie BARDZO trudny – jak zawsze w poniedzialek test, ale… tym razem rowniez we wtorek czeka nas egzamin – tym razem praktyczny, to jest piec testow, ktore trwaja caly dzien, i oczywiscie nikt nie wie jak to ma wygladac, ale 80% trzeba zdobyc … Wiec pewnie jutro w biurze spedzimy duuuuzo czasu po pracy. A pozniej dlugi weekend, z okazji swieta Dziekczynienia. Na kolacje jestesmy zaproszeni do jednego z naszych kolegow 🙂 Pewnie skonczy sie na jakims malym zwiedzaniu samego Houston, zakupach w wielkiej galerii, i nauce … Bo niestety w poniedzialek po tym weekendzie, czeka mnie publiczna prezentacja… Brrr…!!! Na sama mysl o tym ciarki mnie przechodza! W ten poniedzialek byly 2 pierwsze prezentacje „studentow”. Wyglada to tak ze ma sie 15 min na pokazanie tego co sie zrobilo, a pozniej dostaje sie pytania od 4-osobowej komisji. Nam wszystkim podobaly sie prezentacje naszych kolegow, za to komisja … Poprostu ich zjadla! Zniszczyla ich pytaniami, a pozniej punktacja – bo oczywiscie musisz i z tego zdobyc 80%. Yeah, to chyba bedzie najbardziej stresujace ze wszystkich tych testow! Ale mam jeszcze troche czasu na przygotowanie siebie i mojej „mowy”, bo prezentacja juz jest prawie skonczona. AAA, i musze wlasnie isc na zakupy, by zprezentowac sobie jakis elegancki stroj – bo w koncu mam wygladac profesjonalnie podczas prezentacji, tak jakbym z przedstawiala klientowi efekt naszej pracy.
Tak wiec moje zycie wpadlo troche w rutyne – biuro, hotel, nauka, prezentaje. Nic specjalnego. Nauka, nauka, nauka … Jakby ktos mi to powiedzial pare miesiecy temu to chyba bym go wysmiala, bo przeciez tak sie cieszylam ze w najblizszym czasie nie bede musiala sie uczyc jakis zakreconych teoretycznych rzeczy i przygotowywac to testow. Ech, alez zycie potrafi zaskoczyc ;)Nigdy nie wiemy co dla nas przygotowal los …
Uf !! (16.11.2008)
Poprzedni tydzien nie nalezal do latwych i przyjemnych :/ Nawet nie chodzi o to ze uczylismy sie jakis bardzo ciezkich rzeczy, choc poswiecilam caly weekend by przyswoic jakos ta wiedze (weekend z przerwami ;)). Ogolnie chyba skumulowalo sie cale zmeczenie, to ze na zajeciach „praktycznych” robilismy w kolko to samo, i tak naprawde nie prowdzilo to do niczego konstruktywnego – a ja nie cierpie robic czegos w czym nie widze sensu, klikas dla samego klikania?? Super… 😉 A na dodatek w piatek wyszlam z biura po 19 … Dlaczego? Bo okazalo sie ze do poniedzialku musimy skonczyc pewna czesc projketu, bo inaczej nie bedziemy mogli przejsc do kolejnych procedur – wszystko ok, tylko czemu nie powiedzieli nam o tym wczesniej niz w piatkowe poludnie? Czwartek spedzilismy na gadaniu i dyskutowaniu o roznych parametrach i pierdolach – co moglismy zrobic w ciagu 2 – 3h,eh ;)No i wlasnie taka marudna bylam 😉