Samoocena to fundament, na którym opiera się cała konstrukcja naszego życia, to podstawowa ludzka potrzeba. Niska samoocena działa jak bomba z opóźnionym zapłonem – jeśli źle oceniamy siebie, to mniej lub bardziej świadomie programujemy się na porażkę. Ludzie z niską samooceną wycofują się, poddają, zamykają. Albo za wszelką cenę chcą pokazać światu, że jest inaczej, niż sami o sobie myślą. A kiedy przychodzi sukces sabotują go: rozpijają, wikłają w toksyczne związki, prowadzą hulaszczy tryb życia. Dzieje się tak dlatego, że sukces koliduje z ich wewnętrznym przekonaniem o tym, kim są.
Skutecznym zabezpieczeniem, jest jedynie wysoka samoocena. Poczucie, że potrafię stawić czoła podstawowym życiowym wyzwaniom. Umiejętność patrzenia na świat własnymi oczami. Przekonanie, że mam prawo do szczęścia, zaspokajania swoich potrzeb i pragnień, ociągania tego, co dla mnie ważne, do radości, z owoców swojej pracy. Mimo deficytów, słabości, ocen płynących ze świata.
Esencją wysokiej samooceny jest zaufanie do własnego umysłu i przekonanie, że zasługujemy na szczęście. Potęga takiego myślenia o sobie polega przede wszystkim na tym, że motywuje do działania. A jednocześnie zależy od tego, jak działamy. Bo działanie i samoocena są ze sobą sprzężone. Mając wysoką samoocenę jestem wytrwalsza w pokonywaniu trudności. Bardziej uparta i zmotywowana do osiągania celu.
„Wartość wysokiej samooceny nie polega wyłącznie na tym, że pozwala nam czuć się lepiej, ale że pozwala ŻYĆ lepiej.” /Braden/
Kwintesencją wysokiego poczucia są słowa jakimi Tybetańczycy pozdrawiają, każdego spotkanego człowieka: Tashi deley [Pozdrawiam Twoją wielkość]. Pozdrawiam miejsce w Twym sercu, w którym mieszkają: twoja odwaga, honor, nadzieja, miłość i marzenia. Pozdrawiam to miejsce w Tobie, gdzie – jeżeli ty znajdujesz się w tym miejscu wewnątrz siebie, a ja w takim miejscu wewnątrz siebie – jesteśmy jednością.