Żyjemy w świecie informacji i wizerunku. To nie może być obojętne dla procesu wpływania na człowieka. […] Łatwo ulegamy magii normatywów. Każda stacja radiowa mówi nam, że dzisiaj zostały trzy, dwa, jeden dzień do weekendu, czyli właściwe życie to dwa wolne dni. To powinieneś lubić, kochać – ten wolny czas, choćbyś się nudził i nie wiedział, co z nim zrobić. Taki jest sens tego przekazu, a ludzie to kupują i nic już się nie liczy, nic nie jest ważne, tylko to, jak spędzić weekend.
[…] prof. Levy, Rosjanin, wysunął tezę, że „biada tym, którzy wychodzą poza normatywy”. Zgadzam się z tym. Ba! Wiem, że tak jest. To wynika po prostu z presji stada. Jest czas niemowlęctwa, czas szkoły, czas pracy, jest czas emerytury i wreszcie umierania. Biada tym, którzy wypadną z tego obiegu. Inni będą podświadomie wywierać presję, będą mieli pretensje. Ktoś za długo żyje samotnie: „Do tej pory nie wyszłaś za mąż, a kiedy dzieci będą?”. To jest właśnie presja otoczenia. Odważysz się żyć za długo, rodzina będzie miała do ciebie pretensje – „Nie czas już umierać? No ile chcesz żyć?” Biada tym, którzy wyłamują się poza normatywy. Tak jak ulegamy tyrani jednej ikony, tak jesteśmy niewolnikami zbudowanych przez siebie klatek normatywnych, sami się do nich wpędzając. Profesor Levy stwierdził, że gdyby wyrwać dowolnego człowieka z jego materiałem genetycznym z danego środowiska i przenieść do grupy, która jest przekonana, że średnia życia wynosi 120 lat, najprawdopodobniej tyle by żył.