To byl cudowny weekend! Przez chwile sie wahalam czy powinnam jechac, bo przeciez czekaly na mnie testy praktyczne we wtorek i jeszcze jeden test teoretyczny… Ale poniewaz przesuneli go na srode… Oj i wcale nie zaluje ze pojechalam! Choc nie zaczelo sie za dobrze – wyruszylismy z Houston w piatek wieczorkiem, i pedzilismy amerykanskimi autostradami. Bylo nas 4 – Jennifer, Aviral, Ryan i ja 🙂 Jennifer zabrala ze soba magiczne urzadzenie „wykrywajace” policyjne radary w okolicy, wiec Aviral korzystal z mocy swego BMW 😉 Niestety urzadzenie nie za bardzo zadzialalo, albo pan policjant uzywal magicznego radaru, bo w pewnym momencie zobaczylismy mocne policyjne swiatla za nami … No i skonczylo sie mandatem, podobno nie az tak wysokim, ale jesli Aviral mialby na liczniku o dwie kreseczki wiecej (zamiast 93 – 95) moglby wyladowac w wieznieniu!!! Masakrunia! W koncu udalo sie nam dojechac do Austin i do domku kolegi Aviral’a. Zostawilismy tylko rzeczy i poszlimy „na miasto” 😉 Spacerkiem po centrum, zajrzelismy do kilku klubow, zeby skosztowac „lokalnych” smakolykow 😛 I w koncu wyladowalismy w jednym klubie na dluzej, zeby troche poplasac 😉 Wstalismy dosc wczesnie, w sumie to my obudzilysmy chlopakow, bo zaczelysmy sobie gadac juz po 8 😉 Wiec zebralismy sie, pojechalismy na sniadanko do centrum, pozniej spacer nad jeziorkiem i powrot do domku na popoludniowa drzemke 😉 Pozniej siedlismy sobie na ogrodku i delektowalismy sie szisza 😉 Kolacja i znowu noc w miescie! Cudownie! Brakowalo mi tego! Austin jest studenckim miastem, ma baaradzo fajny klimat, oczywiscie nie tak cudowny jak Krakow, ale o niebo lepszy niz Houston 😉 A na koniec najlepsze! Calej naszej piatce udalo sie w srodku nocy zlapac stopa!!! – Oskar zawiozl nas do cukierni na paczki, a stamtad mielismy juz bliziutko do domku 🙂 I zapalilismy sobie jeszcze szisze na dobranoc 🙂 To naprawde byl mily weekend – odpoczelam od miasta, hotelu, nauki! Ekstra! 😀