No i wrócilam sobie juz do hotelu, zostawilam rzeczy, zabralam laptopka i siedze sobie w altence i pisze 🙂 Zawsze to lepiej posiedzieć na „zewnatrz” niż ciagle w biurze, i pokoju! Nie powiem ze na świeżym powietrzu, bo tuz obok biegnie autostrada, 3 pasy po każdej stronie, slimaki, i mosty – jak to amerykańskie drogi, niestety mam tez od tej strony okno, które zawsze jest otwarte, wiec nie mam „spokoju” w pokoju 😉 Teraz zapodałam sobie muzyczke na słuchawkach i delektuje się. Wiaterek mnie troche zaczepia, ale jest calkiem milo 🙂
Powiem Wam, ze wczoraj czulam się jak na studiach, tuz przed sesja, przed jakims egzaminem, albo przed statystyka u profesora L. 😉 Hehe, najpierw każdy uczyl się sam, pozniej przyszly do mnie dziewczyny, przerobiłyśmy sobie pytania – bo dostaliśmy taki zestaw – minimum tego co musimy umiec. Pozniej dolaczyli chłopaki i tak siedzieliśmy, zajadalismy ciasteczka, pilismy soczek (tak, tak , bezalkoholowy ;)) i pytaliśmy się nawzajem, a i często było tak ze oni probowali mi wytłumaczyc cos takim prostym angielskim, hehe 😉 Bo to nie sa trudne rzeczy, material ze studiow, i to z podstawowych kursow, wiec nie mam problemu żeby opowiedziec o tym, tylko ze po polsku 😉 W każdym badz razie było zabawnie 🙂 Stalam się ekspertem od linuxa, haha 😉 I o dziwo nie stresowałam się za bardzo, i chyba na dobre mi to wyszlo 🙂
AAAAaaa… nie napisałam Wam o moich urodzinach!! Dzien zaliczam to tych udanych 🙂 Już sam początek był mily, bo z samego rana przyszly do mnie dziewczyny z zyczeniami i urodzinowa kartalka, i ?? Napisaly mi czesc życzeń po polsku!! Słodkie to było!! O 8 pojechalismy na kapmus, tak jak było w planach – poszłyśmy na spacer, bo akurat niedaleko jest las, porobiłyśmy zdjęcia, pośmiałyśmy troche, a pozniej siedziałyśmy przy fontannie i uczylysmy się 🙂 Zanim wróciliśmy do hotelu mielismy jeszcze przystanek w supermarkecie – to dopiero było szaleństwo, haha 😉 Ja na urodziny kupiłam sobie czerowne buciki 😀 Urocze sa 😛 Kilka popołudniowych godzin większość poswiecila na „czytanie”, ale przeciez nie mogłam tak spędzić moich urodzin! W hotelu wypiliśmy po drineczku, i to w sumie tylko dlatego ze czekaliśmy az chłopaki się zbiora (a mowia ze to na kobiety nie można sie doczekac). W koncu dotarliśmy do klubu – Wild West – country club! Oj, ale była smiechawa! Pierwszy raz mialam okazje być w takim miejscu, na dodatek ludzie byli jeszcze poprzebierani ze względu na Halloween. Tutaj większość tańców tanczy się w parach, maja swoje kroki (nie tak bardzo skomplikowane :P), ale sa tez tance grupowe. Nie była to dyskoteka, ale bawiłam się BARDZO dobrze, a i z okazji urodzin mialam darmowa wejsciowke, hihi 🙂 A i pozniej kilka amerykańskich „specyfikow”.
A i ja chyba zwariuje z tym przestawianiem zegarka! Zmieniałam czas na zimowy w zeszytym tygodniu, a w sobote dowiedziałam się ze znowu musze go przestawic! Co za narod 😉 Czy oni musza tak komplikowac? 😉 Czyli teraz miedzy mna a Wami jest 7godzin roznicy!