Oj mało czasu, a jeszcze parę dni temu mówiłam, że mam go za dużo 😉 Ciągle dużo załatwiania, a dziś w sumie był taki ostatni dzień, kiedy np. jakieś „bankowe” sprawy mogłam pozałatwiać. Jak już jedno mam z głowy, to mi się przypomina, że przecież miałam zrobić jeszcze to, no i to! Byłam też u fotografa, bo jakiś czas temu robiłam zdjęcia paszportowe i miałam nadzieję, że pan ma je jeszcze w komputerku. Jak się okazało, że ma, to ja: „Poproszę 16”. A pan zrobił dziwnie zaskoczoną minę i spytał: „Ile???”. Haha, tak naprawdę nie wiem po co mi tego aż tyle, ale życzenie pracodawcy jest dla mnie teraz rozkazem 😛 Póki nie mam umowy 😉 I wiecie co? Pan był na tyle miły, że spytał swego szefa jak to ma policzyć i jeszcze dostałam rabat 🙂 Zastanawiam się cały czas co mam ze sobą zabrać, co spakować, ale też co jakiś czas upewniam się sprawdzając bilet, że na pewno lecę 12 października o 14:40. Ktoś sobie może pomyśleć, że mam nie równo pod sufitem [co w sumie nie byłoby dalekie od prawdy ;)], ale Ci troszkę bardziej wtajemniczeni wiedzą czemu wolę być pewna terminu odlotu … A chodzi o to, iż wylatując do Grecji we wrześniu zeszłego roku, spóźniłam się na samolot … Jedyne 24h … Ale przecież to nie moja wina, że odlatywał o 00:30!! Różnie to można zinterpretować 😉 Haha 🙂 Teraz potrafię się już z tego śmiać, ale wierzcie mi, wtedy nie było tak wesoło! To był przedostatni lot w tamtym roku! Dobrze, że były miejsca jeszcze na ten ostatni … 😉
Macie może jakieś rady co do tego co powinno się znaleźć w moim plecaku? O czym na pewno nie mogę zapomnieć?