„Gramy z otoczeniem w przeróżne gry. Jak aktorzy obsadzamy się w rozmaitych rolach wobec innych ludzi. Na przykład: Gdyby nie on, Patrz, co przez ciebie zrobiłam, Prawda, kochanie?, Ja wam pokażę. Po co gramy? Żeby być w kontakcie z innymi i doświadczać zainteresowania. Jednak gry są substytutami prawdziwego życia, odgradzają od bliskości i intymności. Dopiero nie grać to żyć.
Gry pozwalają być wśród ludzi – to jasne, że nie sposób być prawdziwie z każdym człowiekiem. Ale by być pełnią życia, potrzebujemy związków, w których nie gramy, a nawet jeśli troszkę pogrywamy, to chwile szczerości i bliskości przeważają. Abyśmy mogli wychodzić z gier, w które gramy z ważnymi dla nas ludźmi, potrzebujemy rozwijać świadomość, spontaniczność oraz intymność. Człowiek świadomy jest żywy, ponieważ wie, co czuje w danej chwili. Wie, że po jego śmierci drzewa będą rosnąć nadal, lecz jego już nie będzie, więc teraz chce je widzieć najintensywniej, jak potrafi. Spontaniczność oznacza wolność wyboru i wyrażania własnych uczuć. Intymność to spontaniczna, wolna od gier otwartość osoby świadomej. Sednem intymności jest oczywiście miłość. Gry ją zasłaniają, odcinają od tego miejsca w nas, które dzielimy ze wszystkimi istotami.”
/R. Arendt-Dziurdzikowska/